[RECENZJA] DOBRZE WYDANE PIENIĄDZE

„Nowy pragmatyzm kontra nowy nacjonalizm”, Grzegorz W. Kołodko, Andrzej K. Koźmiński, Prószyński i S-ka, Warszawa 2017

Recenzja ukazała się drukiem w kwietniowym numerze miesięcznika „Nowe Książki” (4/2018)

Od dawna trwają w Polsce debaty nad poziomem uczestnictwa statystycznego Kowalskiego w kulturze pisma, w szczególności zaś w kulturze książki. Dane Biblioteki Narodowej z lat 2000-2016 nie prezentują się optymistycznie, można powiedzieć wręcz, że obraz jest zastraszający: w oku 2000 46% rodaków nie przeczytało ani jednej książki, a rok 2016 przyniósł wzrost liczebności tej grupy społecznej do 63% ogółu. 

20180501_120553

Podobnie sprawa wygląda z czytaniem „dłuższych tekstów”, którym to mianem specjaliści z Biblioteki Narodowej określają teksty o długości ponad trzech stron: w roku 2016 ani jednego nie przeczytało 54% badanych. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy może być cena nowości wydawniczych: nietrudno znaleźć książkę w cenie przekraczającej 50 złotych, co dla wielu gospodarstw domowych równoznaczne jest z rezygnacją z zakupu. Dla wszystkich, którym argument ceny przemawia do wyobraźni, mam propozycję wartą rozważenia: można nabyć sensowną książkę w cenie butelki najpopularniejszego w kraju alkoholu.

Rzadko spotyka się na rynku takie książki: ambitne, uczciwe intelektualnie, średniej długości oraz – co równie ważne – napisane przystępnym językiem. Ta, o której mowa, stanowi zapis rozmowy dwóch wyróżniających się w Polsce postaci: profesorów Andrzeja K. Koźmińskiego i Grzegorza W. Kołodko. Obaj kojarzeni są z szeroko rozumianą liberalną lewicą, lecz różnią się między sobą zarówno w poglądach, jak i temperamencie. Rozmawiają o procesach mający zasięg globalny, kształtujących politykę społeczną i gospodarczą na poziomie ponadnarodowym, lecz potrafią w tę opowieść umiejętnie wpleść rolę Polski. Jednak to nie Polska jest główną osią, wokół której toczy się ich wymiana myśli. Autorzy zdecydowali się odejść od maksymy „słoń a sprawa polska” i w swych rozważaniach „idą szeroką ławą”, zaczynając od próby diagnozy przyczyn panującego obecnie zamętu politycznego, społecznego i gospodarczego, dywagują nad potęgą rozumu (bądź jego braku) oraz miejscu i roli elit.

Ciekawie prezentują się próby antycypacji przyszłości, czekających nas – jako ludzkość, ale też obywateli kolejnej z rzędu RP – wyzwań w sferze ochrony środowiska, zapewnienia bezpieczeństwa pracy i płacy, stabilności i spójności społecznej, terroryzmu oraz tego, jakie działania należy podjąć, aby nie tyle uniknąć kolejnych kryzysów gospodarczych (te wydają się być nieuniknione), lecz oddalić je w czasie, zmniejszyć ich rozmiary i nakład sił potrzebnych na odbudowę stanu równowagi. Której cały czas akurat w Polsce brakuje, gdyż przyjęcie neoliberalnego kierunku reform w latach dziewięćdziesiątych dalekie było od punktu postrzeganego jako środek skali. Zwrócili na to uwagę nawet Michael Bruno i Paul Volcker, którzy jesienią 1989 roku przebywali w Polsce i zauważyli, że we wdrażaniu reform jesteśmy bardziej papiescy od papieża, co doprowadzi do „przestrzelenia” planu stabilizacyjnego. To samo mówił i pisał wówczas Grzegorz Kołodko. Efekty tych działań możemy obserwować dzisiaj.

Jak zatem tłumaczyć rozminięcie się zapisów konstytucyjnych, mówiących o społecznej gospodarce rynkowej jako podstawie ustroju gospodarczego RP, z modelem przyjętym w ówczesnym czasie? Jest to temat tyleż obszerny, co skomplikowany, lecz nawet czytelnik zorientowany w niuansach polityki raczej średnio, zrozumie przekaz książki. Bezrefleksyjne zapatrzenie polskiego społeczeństwa w Amerykę, zbyt mała odległość czasowa od tego, co potocznie nazywamy „komunizmem” lub „socjalizmem” (a co z komunizmem lub socjalizmem miało doprawdy niewiele wspólnego), napięte ramy czasowe, nieefektywna gospodarka, zadłużenie państwa i brak kompleksowego programu zwolenników podejścia socjaldemokratycznego skutkowało przyjęciem najbardziej spójnej wówczas strategii, opartej właśnie na doktrynie neoliberalnej. Nie bez znaczenia była także skala zadłużenia państwa, którego redukcja zależała w dużej mierze od poprawnych stosunków z Amerykanami i Brytyjczykami, a więc siłami żywo zainteresowanymi wdrażaniem określonego, kompatybilnego z systemem modelu.

Fascynujące są rozważania na temat zmian zachodzących w sferze mentalnej. Otóż siłą napędową motywacji do pracy wielu pokoleń (łącznie z tym, z którego wywodzi się autor recenzji) była chęć posiadania w celu użytkowania. Na naszych oczach wzór ten ulega daleko idącym zmianom: dzisiaj już nie trzeba posiadać, by użytkować. Sukces publicznych systemów wypożyczeń rowerów, nowy trend w postaci sharing economy, nieśmiałe próby urzeczywistnienia darmowego transportu miejskiego pokazują skalę zmian. Mimo wszystko „stary model nie zostaje w pełni zastąpiony „nowym”, co widać choćby na przykładzie sądowych batalii z Uberem, działającym na rzadko spotykanych dotychczas zasadach. Zmieniają się jednak proporcje: samochody ciągle są produkowane, ale wszystko wskazuje na to, iż będą one zdecydowanie bardziej oszczędne, a ich ilość na miejskich ulicach się skurczy.

Autorzy potrafią stosunkowo prostym językiem i bez zadęcia tłumaczyć wielopoziomowe skomplikowanie różnych procesów. Jest to zapewne pokłosie wybrania nieco luźniejszej formy formy książki, polegającej na swobodnej, acz opartej o merytorykę, rozmowie dwóch intelektualistów. Nie skupiają się na dorzucaniu kolejnej cegiełki w wysoce wyspecjalizowanym obszarze nauki, czego oczywiście nie potępiają, lecz co sprawdza się w fizyce kwantowej czy inżynierii materiałowej, niekoniecznie musi sprawdzać się w ekonomii, która jest ze swej natury nauką społeczną. Starają się raczej przyjąć postawę interdyscyplinarną, co skutkuje wyjściem poza wąskie ramy jednej dyscypliny naukowej. A to ułatwia ciekawemu świata czytelnikowi samodzielne „przeskoczenie” z ekonomii do psychologii, socjologii, historii czy geopolityki. Profesorowie Kołodko i Koźmiński nie szczędzą sobie także delikatnych uszczypliwości i ochoczo dzielą się z czytelnikami anegdotkami (jak ta o hodowaniu w ogrodach warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej marchewki).

Bystrzy czytelnicy wyczują odmienne podejście autorów zarówno do przeszłości, jak też teraźniejszości i przyszłości. Książka jest swoistym starciem (co ważne – przyjacielskim i pełnym obopólnego szacunku!) pesymizmu (realizmu?) z optymizmem. Andrzej Koźmiński jawi się jako raczej zdystansowany, ale jednak pesymista (realista?) przeświadczony o nieuchronności i cykliczności pewnych wydarzeń, Grzegorz Kołodko konsekwentnie zaś obstaje przy wizji człowieka racjonalnego, pełnego dobrych chęci i gotowości do ponoszenia odpowiedzialności. Ma w tym pomóc niemalże nadludzki wysiłek podejmowany przez obu panów, polegający na wypełnianiu misji poznawania świata za pomocą mędrca szkiełka i oka, a następnie opisywania go językiem jasnym i przystępnym, przy jednoczesnym niewywoływaniu  w czytelnikach poczucia niższości. Z pewnością warto poświęcić na lekturę tej książki kilka wieczorów – brak moralnego kaca gwarantowany, a i statystyki czytelnictwa poszybują w górę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s