Nie w moim imieniu [RECENZJA, N. Gole, Muzułmanie w Europie – dzisiejsze kontrowersje wokół islamu]

Krakowskie wydawnictwo „Karakter” kojarzy się czytelnikom z ambitnymi specjalizacjami. Do takiej kategorii zaliczyć można jego nowy tom, który samym swoim powstaniem wkłada kij w mrowisko. 

IMG_NGole

W czasach politycznego i religijnego radykalizmu, dzielenia ludzi na lepszych i gorszych, tutejszych i przyjezdnych, łączenia słów „patriotyzm” i „ojczyzna” z „wróg” oraz „śmierć” książka Muzułmanie w Europie autorstwa tureckiej socjolożki Nilüfer Göle jawi się jako wyczekiwany głos rozsądku. Autorka stara się pokazać, iż Europa ma wielowiekową wspólną historię z islamem i muzułmanami. Przesłaniają ją jednak takie wydarzenia, jak te ze stycznia 2015 roku, kiedy we Francji zastrzelono dziesięć osób w redakcji „Charlie Hebdo”, zamordowano trzech policjantów (w tym jednego, z zimną krwią, leżącego na chodniku) i wzięto zakładników w koszernym sklepie, gdzie podczas wymiany ognia z francuskimi komandosami zginęli terroryści i czworo klientów.

Nilüfer Göle stawia sobie za cel opisanie dynamiki skomplikowanych stosunków między mniejszością muzułmańską a społeczeństwami Europy, za punkt początkowy opowieści obierając wydarzenia z maja 1968 roku. Wówczas społeczeństwo francuskie doświadczyło kolejnej fali sekularyzacji – emancypacja kobiet czy mniejszości seksualnych przestały być pustym frazesem. Na czele rewolucji obyczajowej stają rysownicy i dziennikarze gazety „Charlie Hebdo” – wtedy pod nazwą „L’Hebdo Hara-Kiri”. Zyskali oni status legendy, albowiem ich „impertynenckie pióra zwalczające wszelkie formy hegemonii religijnej czy moralności publicznej” doskonale wpisywały się w proces zachodzących zmian. Islam wraz ze swoimi normami obyczajowymi pojawił się w latach dziewięćdziesiątych w społeczeństwie już zlaicyzowanym i seksualnie wyemancypowanym, toteż kolejne pokolenie grafików pracujących dla „Charlie Hebdo” uznało za właściwe naśladowanie walki starszych kolegów z kapłanami i wzięło na warsztat islam jako nową formę ucisku religijnego.

Książka jest efektem badań prowadzonych przez naukowców z Wyższej Szkoły Nauk Społecznych na przestrzeni czterech lat (2009-2013) w dwudziestu jeden miastach Europy: Tuluzie, Stambule, Mediolanie, Bolonii, Londynie, Kolonii, Berlinie, Lyonie, Birmingham, Oslo, Rotterdamie, Treviso i Wiedniu. Badacze pojawiali się zatem tam, gdzie dochodziło do ważnych wydarzeń inspirowanych tarciami pomiędzy religiami – strajków, protestów i zamieszek. Metodologia polegała zaś na przeprowadzeniu ankiet, wywiadów i konfrontacji grupowych. Ostatnia forma wydaje się być najciekawszą – badacze zestawiali ze sobą osoby reprezentujące różne środowiska. Najwięcej skrajnych emocji zmaterializowało się w grupie, której uczestniczkami były między innymi reprezentantki włoskiej skrajnej prawicy z Ligi Północnej – debata polegała na zakrzyczeniu innych, wysuwaniu argumentów wielce uproszczonych (czasami nawet kłamliwych), obrażaniu wszystkich, którzy ośmielili się wyrazić swoje zdanie.

Konkluzje wypływające z tych badań są jednak optymistyczne. Otóż dla większości muzułmanów przebywających w Europie praktykowanie islamu wymaga rewizji praw i przepisów tegoż, albowiem ich religijność musi dostosować się do kontekstu europejskiego, a więc świeckich reguł. Fanatyczne postawy á la ISIS i przemoc są odrzucane: Not in my name! Zdecydowana większość badanych zalicza się do klasy średniej (co jest jednym z zarzutów wysuwanych pod adresem autorki): 19-40 lat, pracujący w wolnych zawodach (architektura, adwokatura, reżyseria, medycyna, artyści, graficzy, raperzy), udzielający się w stowarzyszeniach i NGO-sach (organizacjach pozarządowych), znaleźli się także radni i posłowie.

Skąd zatem tak daleko idące nieporozumienia między wyznawcami poszczególnych religii? Nilüfer Göle stara się je wyjaśnić, przybliżając Europejczykom świat muzułmańskich. Weźmy chociaż słowo „meczet” – kojarzy się nam ono z odpowiednikiem naszego kościoła czy świątyni. Tymczasem powinniśmy postrzegać meczet jako element tkanki miejskiej, albowiem wchodzi on w skład zespołu architektonicznego złożonego z wewnętrznego dziedzińca, krytego targu, madrasy, biblioteki, wieży z zegarem, fontanny, stołówki, przychodni zdrowia. Jednym słowem – jest to miejsce skupiające i organizujące lokalne życie społeczne.

Inaczej też postrzegamy świętości – u nas pojęcie świętości zostało rozmyte, w islamie z kolei okrzepło. My, Europejczycy, nie wiemy już, co jest boskie, a co ludzkie, oni, muzułmanie, wiedzą to doskonale. Dlatego też krytykowanie Mahometa, rysunki czy dowcipy na jego temat wywołują oburzenie. Europejscy muzułmanie rozumieją jednak, że u nas – w przeciwieństwie do islamu – sztuka ma kwestionować, zadawać pytania i szydzić. Problemem są rozbieżności w uznaniu autorytetu. W islamie istnieje bowiem „wiele autorytetów religijnych. Władzę religijną mogą sprawować suficcy szajchowie, mufti, kadi (sędziowie trybunałów), nauczyciele w madrasach, chatib (imamowie wygłaszający chutby w meczecie), jak też osoby pełniące rozmaite inne funkcje, nominowane przez władze państwowe lub uznawane przez wspólnotę”. Koran nie precyzuje (a już tym bardziej nie narzuca) zasad noszenia chust – nakaz zasłaniania twarzy chusta nie należy do sfery religii (ibadat), ale do sfery stosunków społecznych (muamalat). Sam islam nie jest też jednorodny – istnieją cztery główne nurty prawodawstwa muzułmańskiego, a szariat każdy z wierzących poddaje samodzielnej wykładni. Większość badanych odrzuca małżeństwa aranżowane, kary cielesne, honorowe zabójstwa czy kamienowanie. Z książki dowiadujemy się także, że można łączyć islam z wegetarianizmem, naturopatią czy spożywaniem ekologicznych produktów.

Göle ocenia krytycznie rolę mediów, które w kreowaniu emocji zajmują pozycje dychotomiczne. Działają na zasadzie tworzenia kontrastów i podsycają konflikt zamiast go gasić – jako przykład autorka podaje rasistowskie i prostackie teksty Oriany Fallaci oraz Michela Houllebecqa. Ten drugi, znany we Francji ze swego negatywnego stanowiska wobec maja 1968, opublikował w 2001 roku Platformę, powieść, której główny bohater nazywa islam „najgłupszą religią świata” i wyraża zadowolenie ze śmierci Palestyńczyków. Oriana Fallaci – ceniona korespondentka wojenna w Meksyku, Libanie i Wietnamie – napisała z kolei Wściekłość i dumę. Nilüfer Göle charakteryzuję tę książkę jako antymuzułmański manifest, nieudolnie odwołujący się do Huntingtona („zderzenie cywilizacji”), przedstawiający islam jako nowego wroga Zachodu. Dlaczego wiele osób nie ma oporów, aby w ten sposób mówić o śmierci obywateli innych krajów czy wyznawcach innych religii, a jeśli stawia się w miejsce Palestyńczyka Polaka lub zamienia muzułmanina na katolika, czuje oburzenie? Czyżby aliena vitia in oculis habemus, a tergo nostra sunt? 

Ciekawie prezentuje się rozdział poświęcony współistnieniu islamu i judaizmu. Autorka pyta, czy żydzi nie stali niegdyś na pozycji zajmowanej dziś przez muzułmanów? Muzułmanie mają swój szariat, żydzi – halachę. Jedni oraz drudzy praktykują ubój rytualny i obrzezanie. Jednak ortodoksyjni żydzi – tak jak fanatyczni wyznawcy islamu – stanowią, zdaniem autorki, zdecydowaną mniejszość. Jeśli negujemy prawo do bycia wyznawców islamu, to wykażmy się jasnością myślenia oraz minimalną dawką konsekwencji i zanegujmy także zwyczaje żydowskie – koszerność, obrzezanie i ubój rytualny. Czyż nie jest aż nadto widoczne odstępstwo żydowskich zwyczajów od zwyczajów chrześcijańskiej Europy?öÖ

Nilüfer Göle unika skrajnych założeń, jako Turczynka związana z europejskimi uczelniami wyższymi rozumie złożoność sytuacji. Jej książka nie jest mapą drogową ukazującą konkretne rozwiązania służące pokojowemu istnieniu wyznawców wielu religii, ale wnosi do dyskusji ważny punkt widzenia. Warto poświęcić jej kilka wieczorów, albowiem pomoże w dostrzeżeniu drugiego człowieka. Innego. Ale jednak takiego samego jak my.

Recenzja ukazała się drukiem w lutowym numerze “Nowych Książek” (2/2017)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s